Mecz pod dyktando piotrkowianek

14 sty 2023 | Relacja

Ten mecz miał pokazać czy Start Elbląg ma szanse walczyć o czwartą lokatę na tym etapie rozgrywek. Niestety od samego początku nie ułożył się po myśli zawodniczek trenera Romana Monta. MKS Piotrcovia zasłużenie wygrała 36:21 i utrzymała się na czwartej pozycji PGNiG Superligi Kobiet.

Start Elbląg rozpoczął spotkanie dość dobrze. W bramce dobrze spisywała się Ola Hypka, obrona również funkcjonowała skutecznie. I to Start otworzył wynik po bramce Nikoliny Knezevic. Niestety gra elbląskiego zespołu tylko na początku wyglądała dobrze. Kolejne minuty to już bezradność w obronie i w ataku skrupulatnie wykorzystana przez podopieczne Krzysztofa Przybylskiego. W bramce zespołu z Piotrkowa bardzo dobrze broniła Daria Opelt ale trzeba uczciwie przyznać, że nie było zbyt dużego zagrożenia w rzutach drużyny przyjezdnej. Piotrkowianki znakomicie to wykorzystywały notując kilka serii bramkowych przy zerowym dorobku Startu. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 19:9 i już wtedy wiadomo było, że o punkty w tym meczu będzie walczyła jedna drużyna.

Krzysztof Przybylski: Jak pokazuje życie w kobiecej piłce ręcznej wszystko jest możliwe. 30 minut to jest jeszcze dużo czasu. Na początku drugiej połowy Elbląg zaczął odrabiać delikatnie straty potrafiliśmy to zatrzymać i wrócić na właściwe tory swojego grania i na pewno cieszymy się z tego ze zainkasowaliśmy dzisiaj 3 punkty, bo obawialiśmy się trochę tego spotkania.

Po zmianie stron gra elblążanek wyglądała dużo lepiej i nawet odrobiły kilka bramek straty niwelując przewagę do Piotrcovii do 7 bramek. To był moment, w którym Elbląg mógł się podobać i mógł odrabiać kolejne bramki. Zauważył to trener gospodyń Krzysztof Przybylski i poprosił o czas. Po rozpoczęciu gry jego podopieczne ponownie zaczęły rzucać i ponownie odskoczyły elblążankom na ponad 10 bramek. 

Podopieczne Romana Monta w tym meczu tak jakby zostały w szatni. Nie widać było energii w ich grze. Nie tworzyły zespołu na boisku. Nie potrafiły wykorzystać swoich atutów nawet grając w przewadze. Co bardzo skrupulatnie wykorzystały przeciwniczki. Mecz zakończył się zwycięstwem piotrkowianek 36:21 i to one umocniły się na 4 pozycji. Komentujący mecz zwrócili uwagę, że w Piotrcovii zespół jest zespołem i to widać było na boisku, kiedy dziewczyny napędzały się po każdej rzuconej bramce czego właśnie zabrakło drużynie przyjezdnej.

Spotkanie w Elblągu w pierwszej rundzie, gdzie start wygrywał z Piotrcovia do przerwy różnicą czterech bramek i po tym jak wyrównane było tamto spotkanie dzisiaj też można było się spodziewać, że to będzie wyrównany mecz, ale wyrównany był tylko do 6 minuty.

Paulina Stapurewicz: Ciężko powiedzieć, dlaczego nie było to tak wyrównane spotkanie, myślę, że cały czas zawodzą nas błędy własne, które popełniamy. Nie realizujemy założeń, które ustalamy sobie w tym tygodniu, w którym gramy mecz. Piotrcovia odjechała, my zrobiłyśmy głupie błędy w ataku i obronie a potem ciężko było to odrobić. Myślę, że każda z nas musi sobie odpowiedzieć na pytanie co się stało, że tak to wyglądało. Na pewno nie można odmówić nam tego, że my to spotkanie chciałyśmy wygrać. 

Piotrcovia Piotrków Trybunalski - EKS Start Elbląg 36:21 (19:9)

Piotrcovia: Opelt, Suliga - Oreszczuk 7, Drażyk 6, Senderkiewicz 4, Waga 3, Świerczek 3, Jureńćzyk 3, Polaskova 2, Grobelna 2, Szczepanek 2, Radushko 2, Sobecka 1, Trbovic 1, Jasińska.

Start: Hypka, Ciąćka – Knezevic 3, Kopańśka 3, Owczarek3, Weber 3, Costa 2, Gęga 2, Szczepanik 2, Wołoszyk 1, Stapurewicz 1, Głębocka 1, Dworniczuk, Kostuch, Stefańska.