Pełna pula dla Kalisza

24 sty 2024 | Relacja

Beniaminek Orlen Superligi Kobiet w końcu odniósł upragnione zwycięstwo za trzy punkty. Zawodniczki Szczypiorna Kalisz pokonały w Elblągu miejscowy Start 34:32.

Faworytem w pojedynku Startu ze Szczypiornem był zespół elbląski. Przed spotkaniem zespoły dzieliło aż dziesięć punktów, beniaminek Orlen Superligi Kobiet nie miał jeszcze na swoim koncie zwycięstwa za trzy punkty.

Spotkanie w Elblągu lepiej rozpoczęły przyjezdne, które w 6. minucie objęły prowadzenie 4:1. Gospodynie szybko się otrząsnęły i zaraz rzuciły bramkę kontaktową. W kolejnych akcjach podopieczne Romana Monta oddawały niecelne rzuty, a rywalki zdobywały dość łatwe bramki i w 12. minucie odskoczyły na cztery gole (12:8). W szeregach EKS skuteczna z linii 7. metra była Weronika Weber, a gdy z dystansu trafiła Vitoria Macedo, tablica wyników wskazywała 7:9. Kaliszanki były skuteczne w ofensywie, czego nie można powiedzieć o elblążankach, które obijały bramkę albo oddawały rzuty poza nią. Nieco oddechu swojej drużynie dała Paulina Stapurewicz, dzięki której udało się zniwelować dystans na dwa gole. Gdy do pustej bramki piłkę posłała Tatsiana Pahrabitskaya, przyjezdnym został tylko jeden gol w zanadrzu. Na doprowadzenie do remisu jednak nie pozwoliły i do przerwy powiększyły prowadzenie do dwóch trafień. Zespoły udały się na przerwę przy wyniku 14:16.

Po zmianie stron gospodynie zabrały się za odrabianie strat i w trzy minuty doprowadziły do wyrównania po 17. Długo się jednak z niego nie cieszyły, bo rywalki zaraz znów odskoczyły na dwa gole. Obrona Małgorzaty Ciąćki, a później straty kaliszanek, pozwoliły elblążankom na ponowne dojście. Wynik remisowy widniał na tablicy wyników jeszcze dwukrotnie, po raz ostatni przy stanie 21:21. Start próbował grać na dwa koła, z wycofaniem bramkarki, jednak na próżno, bowiem rywalki to wykorzystywały i trafiały do pustej bramki. W 43. minucie właśnie taką sytuację wykorzystała Sylwia Lisewska, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie 24:21. Gdy Szczypiorno miało już cztery bramki zapasu, o przerwę poprosił trener EKS Roman Mont. Po wznowieniu jego podopieczne wróciły do gry i szybko odrobiły trzy gole. Przy stanie 28:29 tym razem o przerwę poprosił Pether Krautmeyer. Jego podopieczne wytrzymały presję, kilka piłek odbiła Izabela Prudzienica i gra toczyła się praktycznie bramka za bramkę, co stawiało beniaminka w komfortowej sytuacji. Elblążanki nie zdołały już dogonić rywalek i przegrały we własnej hali 32:34.

Sylwia Lisewska - Patrząc na okoliczności i punkty, to mega szczęśliwie i fajnie było wrócić do Elbląga. Mamy pierwsze zwycięstwo za trzy punkty, więc lepszego powrotu sobie nie mogłam wymarzyć. Byłyśmy dobrze przygotowane do tego meczu, wiedziałyśmy czego mamy się spodziewać i co robić. Trzymałyśmy się naszych założeń taktycznych, pilnowałyśmy się i to zaowocowało.

Paulina Stapurewicz - Nie chcę mówić co zawiodło, mamy swoje przemyślenia, ale obejrzymy ten mecz na spokojnie. Kalisz nas niczym nie zaskoczył, wiedziałyśmy co będzie grał. Bardziej to my siebie zaskoczyłyśmy. Obrona nie funkcjonowała.

EKS Start Elbląg - AWS Energa Szczypiorno Kalisz 32:34 (14:16)

Start: Ciąćka, Radojcić - Macedo 8, Weber 6, Pahrabitskaya 5, Wołoszyk 3, Bancilon 3, Stapurewicz 2, Tarczyluk 2, Głebocka 2, Kuźmińska 1, Owczarek, Grabińcksa, Stefańska.

Szczypiorno: Prudzienica, Falińska, Kukharchyk - Lisewska 7, Borysławska 6, Stanisławczyk 4, Pilitowska 4, Kaczmarek 4, Zamyshliak 3, Kucharska 2, Konatar 1, Miłek 1, Gliwińska 1, Wilczek 1, Jałoszewska, Czaprycka.